Spokój w lokalu wyborczym. Kasztany. Żal, że kraj, z którego pochodzę, coraz mniej będzie Moim.
Marysia w bibliotecznym kinie - z rodzdziawioną buzią. Dla niej po raz pierwszy.
Wspaniałe dźwięki fortepianu i wiolonczeli, język arabski, improwizacje.
Działanie muzyki na małą - czyste piękno, dobra energia. Drgania. Niewysławialne.
Suscribirse a:
Comentarios de la entrada (Atom)
No hay comentarios.:
Publicar un comentario